Blog
Krukowisko
Kruk63
Kruk63 Potrafię budować dachy
2 obserwujących 28 notek 17216 odsłon
Kruk63, 8 stycznia 2017 r.

Reset długów? Wolne żarty!

2966 24 0 A A A

Kilka dni temu w polskich mediach pojawiła się wiadomość że polski dług publiczny właśnie przekroczył wartość 1 000 000 000 000 zł, czyli 1 bilion złotych (około 245 mld USD). Do tejże wiadomości, zwykle dołączony był uspokajający komentarz, że w porównaniu z innymi krajami relacja długu do PBK nie prezentuje się najgorzej, bo wynosi tylko około 57 % naszego rocznego budżetu (!!!), gdy w takich Stanach Zjednoczonych Ameryki wynosi już 103%, we Francji 93 % a w Grecji aż 211%. Przyznać trzeba że wielkości te, to już są kwoty astronomiczne i wielu zaczyna powątpiewać, czy takie długi będą kiedykolwiek spłacone. Pojawia się też drugie pytanie, komu te gigantyczne góry pieniędzy powinny być spłacone? Na drugie pytanie odpowiedź jest dość prosta – bankom prywatnym, a właściwe osobom, które te banki posiadają. Zależności te wynikają z bardzo rozpowszechnionego w świecie sposobu bilansowania budżetu państwa poprzez pożyczki zaciągane w bankach komercyjnych. W polskiej Konstytucji istnieje nawet taki zapis, który zakazuje zaciągania zobowiązań w Banku centralnym – czyli w rzeczywistości dodrukowania pieniędzy bez pokrycia. Jednak żeby było śmieszniej, to banki komercyjne wcale nie posiadają tych pieniędzy, które państwo zobowiązuje się spłacić. Banki w momencie udzielania pożyczki – kreują dodatkową masę wirtualnej gotówki do ogólnej puli będącej w obrocie. Nie chcę teraz wnikać w szczegóły całej operacji, bo po pierwsze nie jestem ekonomistą, a w internecie dociekliwi czytelnicy znajdą wyczerpujące wyjaśnienia tego mechanizmu, napisane przez profesjonalistów. Jednak w zarysie tak mniej więcej to wygląda. Żeby było straszniej, to NBP musi też zaciągać pożyczki w bankach komercyjnych na emisję gotówki wynikającej ze wzrostu PBK, czyli kilkanaście miliardów zł rocznie.


Pierwsze pytanie: czy te zobowiązania będą kiedykolwiek spłacone, jest w mediach traktowane jakoś tak po macoszemu. W zasadzie, to nikt nie przyjrzał się bliżej temu zagadnieniu, a nawet pojawiają się głosy, że w momencie, kiedy wielkość zobowiązań do spłacenia, będzie kuriozalnie wielka, tzn kiedy nikt nie będzie traktował poważnie możliwości spłaty, to wówczas nastąpi tzw reset finansów i w domyśle, te wszystkie długi zostaną wyzerowane. Myślę, że taki scenariusz miałby choćby cień prawdopodobieństwa, gdyby wierzycielami były jakieś ponadnarodowe instytucje – np. Bank Światowy, albo MFW. Wtedy rzeczywiście – w trosce o ciągłość cywilizacji (tak, tak), może i kraje dogadałyby się żeby skreślić wszystko co pod kreską. Kiedy jednak pożycza osoba prywatna? Robi to nie dla misji ratowania bieżącego budżetu jakiegoś państwa, ale dla zysku. Dla korzyści. Pomijam już kuriozalny mechanizm kreacji pieniądza przez wierzyciela, bo w sumie to oni nie pożyczają niczego swojego, ale korzystają z prawa nadanego im przez państwo czyli dłużnika (!!!), do kreacji pieniądza. Liczy się podpisane ZOBOWIĄZANIE, DO ZWROTU ŻYWEJ GOTÓWKI. Były w historii przypadki ogłoszenia niewypłacalności przez państwo, ale zawsze kończyły się przy stole negocjacyjnym, bo wierzyciel ma prawo do konfiskaty wszelkich dóbr poza granicami dłużnika, więc to się nikomu nie opłaca. Chyba tylko Islandia wywinęła się jakoś sianem, ale szczegółów nie znam. Jeżeli ktoś jest zorientowany, chętnie poczytam.


Zawsze przy podawaniu wielkości długu publicznego, określa się stosunek długu do budżetu rocznego danego państwa, tak aby pokazać, że przynajmniej teoretycznie, to państwo jest w stanie takie zadłużenie spłacić. Spłacić oczywiście gotówką pochodząca z podatków, a podatki, z obrotu gospodarczego obywateli. Nie wiem jakie są zapisy umowy na zaciągnięcie zadłużenia przez skarb państwa w bankach komercyjnych, tzn nie wiem jakie są zabezpieczenia spłaty zobowiązania. Domyślnie zapewne przyjmuje się gotówkę, ale jestem pewien, że są tam też inne opcje w postaci elementów trwałego majątku narodowego. Moja pewność wynika z prawdopodobieństwa wybuchu konfliktu na skalę światową, o czym piszą już nie tylko zwolennicy teorii spiskowych. W takim przypadku, obrót gospodarczy i tym samym podatki spadają na łeb. To, co w tej chwili przynosi duże zyski, w sytuacji wojennej może być nic nie warte. I co wtedy? Jak wierzyciele uzyskają spłatę zobowiązań? Oczywiście będzie się to odbywać w postaci przejęcia trwałych składników majątku narodowego. W czasie wojny fabryka samochodów, albo telefonów komórkowych może być niewiele warta, ale np. złoża bogactw naturalnych już tak, albo grunty. Gdyby państwo posiadało środki do pozyskania swoich bogactw naturalnych takich jak np. węgiel – cennego w czasie wojennym, z uwagi na łatwość uzyskania z niego energii, to mogłoby spłacać zadłużenie zyskiem ze sprzedaży węgla, ale skoro to państwo zamknęło większość swoich kopalń w ostatnich 20 latach, to odda prawa do eksploatacji złóż węgla. Proste.

Przyjmując obecną wielkość długu publicznego Polski, to na spłatę tych 250 mld USD pójdą i Lasy Państwowe i złoża miedzi, węgla, wszystkie tereny należące do skarbu państwa i pewnie jeszcze coś na dokładkę. Musze dodać, że w sytuacji zawieruchy wojennej, a w zasadzie po zawierusze, wszyscy mieszkający w domach i lokalach o nieuregulowanej hipotece, będą zmuszeni opuścić swoje domy.

Myślę, że skoro już wyjaśniłem z grubsza kwestię zadłużenia, można się pokusić o określenie, kiedy dług osiągnie kuriozalną wielkość, a co za tym idzie kiedy runie gospodarka światowa, a to, co jest chyba oczywiste, będzie zapalnikiem wybuchu wojny światowej. Myślę, że najlepiej obrazują to wykresy np. taki:

image

Publikowany za : http://beforeitsnews.com


Albo taki:


image


Niestety wszystkie wykresy, jakie pojawiły się googlach po wpisaniu hasła „global debt chart” pokazują wykresy kończące się na roku 2012. Dlatego aby zobrazować bieżący stan można posiłkować się stroną http://www.nationaldebtclocks.org/#home gdzie podają bieżące dane dla poszczególnych krajów. Już pobieżne porównanie danych z roku 2010 z aktualnymi, pokazuje że mamy do czynienia ze wzrostem asymptotycznym. A to oznacza, że chwila prawdy jest naprawdę bliska.


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Gospodarka